Kaczogród. Powrót do Klondike i inne historie z lat 1952-1953, Carl Barks

Kaczogród Carl Barks klasyka Sknerus McKwacz

Carl Barks zyskał przydomek „Mister Duck” nieprzypadkowo. To on wymyślił Sknerusa McKwacza, wynalazcę Diodaka, Gogusia Kwabotyna i sam Kaczogród. O jakości dzieła jednego z czołowych twórców stajni Disneya świadczy fakt, że chociaż od momentu, gdy przestał regularnie rysować komiksy (1966 rok) minęło już prawie 65 lat, wciąż zyskuje nowych czytelników, a wśród osób przyznających się do wpływu na ich drogę twórczą znajdują się postacie tak niespodziewane jak chociażby król komiksowego undergroundu, Robert Crumb (Kaczogród. Powrót do Klondike i inne historie z lat 1952-1953, Carl Barks).

Omawiany tom jest pierwszą częścią liczącej już osiem części polskiej prezentacji dokonań Barksa z lat 50. XX wieku, które, razem z poprzedzającą je dekadą, były szczytowym okresem kariery Barksa.

Czytelnicy znajdą tu prace różnej objętości – od jednostronicowych skeczów aż po historie z większym oddechem. Barks wykorzystuje klasyczne komediowe chwyty, żarty z ludzkich uniwersalnych przywar (skąpstwo, lenistwo, żądza sławy i pieniędzy) oraz schemat, zgodnie z którym dobro zostaje nagrodzone, a zło ukarane, ale nasyca je własnym, przewrotnym poczuciem humoru, całą masą świetnych pomysłów i pogłębioną charakterystyką postaci.

Kaczogród Carl Barks klasyka Sknerus McKwacz

I tak np. kpina Donalda ze skąpego wuja Sknerusa McKwacza, polegająca na podrzuceniu mu informacji, że uwielbiane przez niego pieniądze zostały zastąpione rybami, daje najpierw asumpt do zabawnej opowieści o tym, jak wujek na nowo, dzięki talentowi handlowemu, „dorabia” się fortuny w postaci góry ryb. Ponieważ jednak nie można „się w nich kąpać” tak jak w dawnym skarbcu i nie są miłe w dotyku, hojnie oddaje je Donaldowi, zasypując jego domek.

Jest tu także opowieść o niefortunnej hodowli kur prowadzonej przez Donalda, która doprowadziła do zmiany nazwy pewnego miasta na „Jajecznica”, a także opis kariery najsławniejszego z kaczorów jako mistrza od formowania chmur i sprowadzania deszczu dokładnie we wskazane miejsce.

Kaczogród Carl Barks klasyka Sknerus McKwacz

Komiksy Barksa, tak jak całe uniwersum stworzone przez Walta Disneya doczekało się ostrej krytyki w postaci książki „Jak czytać Kaczora Donalda” („Para leer al Pato Donald” – 1971) Ariela Dorfmana i Armanda Mattelarta. Tak pisze o tej książce Greg Stump:

Jak czytać Kaczora Donalda” był marksistowskim atakiem na to, co autorzy uważali za kulturalny i ekonomiczny imperializm Disneya, a typowa Barksowska przygoda, której kulminacją jest uzyskanie przez Sknerusa skarbów lub surowców od zaginionej cywilizacji z Trzeciego Świata zostało ukazane jako celebracja globalistycznego kapitalistycznego wyzysku. (…).

Stump podkreśla jednak, że autorzy korzystali z chilijskich tłumaczeń komiksów Barksa, które były drastycznie odmienne od pierwowzorów. Podaje przykład, w którym na prośbę przedstawicieli jednej ze wspomnianych zaginionych cywilizacji, by nauczyć ich czegoś, co wprawia w dobry nastrój, jeden z siostrzeńców Donalda w Barksowskim oryginale proponuje naukę pewnego tańca. W chilijskim tłumaczeniu oświadcza: „nauczymy ich stać na baczność przed zwierzchnikami”.

To, czego nie zauważyli Dorfman i Mattelart, nie umknęło jednak, jak pisze Strump, Davidowi Kunzle, którego za nim cytuję:

Barks, chociaż był przede wszystkim politycznym konserwatystą, pokazywał też twarz liberała i portretował, z dużym poczuciem humoru, sprzeczności i …udrękę amerykańskiego społeczeństwa.

Komiksy Barksa świetnie zniosły upływ czasu. Uniwersalność żartów z różnych przywar ludzkiej natury w połączeniu z warsztatową biegłością i szlachetnością kreski czynią z nich klasykę komiksu satyrycznego.

PS. Tom zawiera oryginalne okładki, obrazy olejne (malowane po porzuceniu posady rysownika) oraz dodatek w postaci kaczogrodzkiego „who is who”.

Kaczogród Carl Barks klasyka Sknerus McKwacz

Carl Barks, „Kaczogród. Powrót do Klondike i inne historie z lat 1952-1953”, Egmont Polska 2018, s. 256

Carl Barks (1901-2000) – rysować chciał od dziecka, ale, z powodów finansowych, musiał imać się najrozmaitszych innych prac i do branży komiksowej wszedł dopiero pod koniec lat 30. XX wieku (pierwszy rysunek sprzedał w 1928 roku). W 1934 roku trafił do Disneya, gdzie początkowo pracował jako „inbeetwener” – rysownik-animator wypełniający mniej ważne momenty między kluczowymi scenami (w ten sposób na życie zarabiał też na początku kariery inny z amerykańskich gigantów, Jack Kirby), by później trafić do „działu scenariuszy”. W 1942 roku odszedł z Disneya. Po niedługim czasie związał się z Western Publishing, gdzie wreszcie mógł tworzyć komiksy (na licencji Disneya, ale bez nacisku przełożonych) i gdzie rozwinął skrzydła.

W 1966 przestał zarabiać na życie rysowaniem komiksów (zdarzało mu się stworzyć coś od czasu do czasu na specjalną prośbę). Zaczął za to malować obrazy olejne z bohaterami Disneya, które, po latach niespecjalnie wygórowanych zarobków, przyniosły mu poważne pieniądze. W 1987 roku wprowadzono go do Galerii Sław Nagrody Eisnera (sam W. E. Nazywał Barksa „Andersenem komiksu”). POD TYM LINKIEM WIRTUALNY PRZEWODNIK PO TWÓRCZOŚCI BARKSA.

Dodaj komentarz