Wieże Bois-Maury, tom 2. Heloiza de Montgri, Hermann

Wieże Boi-Maury, Hermann, kanon komiksu, klasyka

Drugi tom liczącego dziesięć albumów cyklu o Aymarze de Bois-Maury średniowiecznym rycerzu bez ziemi próbującym odzyskać ojcowiznę. Hermann, jeden z weteranów komiksu europejskiego pokazuje w nim jak powinno się rysować i pisać historyczne opowieści obrazkowe. (Wieże Bois-Maury, tom 2. Heloiza de Montgri, Hermann)

Główny bohater rozgrywającej się w XII wieku fabuły jako dziecko został ograbiony z dziedzictwa i wygnany z rodowych włości.

Mistrz kopii i miecza, wspierany przez wiernego giermka Oliwiera (typ Sama Gamgee z „Władcy pierścieni”) tuła się po Europie, a w kolejnych tomach także Bliskim Wschodzie (opanowanym przez krzyżowców), trochę jak japoński ronin, usiłując zebrać fundusze niezbędne do wystawienia armii zdolnej odbić ojcowiznę.

Wieże Boi-Maury, Hermann, kanon komiksu, klasyka

Aymar z jednej strony zdaje się skłaniać ku rycerskim ideałom. Ceni swój honor, jest odważny, wrażliwy na ludzką krzywdę i staje w obronie słabszych, a w dodatku nie hołduje bezsensownej przemocy. Z drugiej jednak nie stosuje ich z ortodoksyjną bezwzględnością. Korzysta na przykład z wdzięków napotkanej przypadkowo niewiasty, gdy ta go do tego wyraźnie zachęca. Zdarza mu się brać udział w moralnie wzniosłych, ale również dobrze płatnych przedsięwzięciach.

W dodatku, w miarę rozwoju akcji postać dojrzewa – np. w czasie wyprawy do Ziemi Świętej rozumie niechęć autochtonów do Krzyżowców i staje w obronie zaszczutej przez tłum arabskiej kobiety z małym dzieckiem.

Jego rozpisane na dziesięć tomów (ukazywały się w latach 1984-1994), zwieńczone godnym całej serii finałem, losy łączą się w każdym z tomów z historią postaci pobocznych.

W splataniu tych wątków ujawnia się kunszt Hermanna-scenarzysty, bo drugi plan jest opracowany równie starannie co historia Aymara. Postacie poboczne również się rozwijają (kilka z nich pojawia się w więcej niż jednym tomie), przecinają drogę błędnego rycerza w sposób logiczny i tworzą własne warianty średniowiecznego losu (np. murarz Germain, który został bezsensownie okaleczony i pozbawiony możliwości zarobku w czasie sądu Bożego w pierwszym tomie zostaje odrzucony przez społeczeństwo, dołącza do bandy rabusiów, żebrze, a w końcu, w ostatnim tomie, zostaje powieszony, za coś, czego nie zrobił.)

Wieże Bois-Maury, Hermann, kanon komiksu, klasyka

W omawianym tomie drugim Aymar stanie w obronie dwóch ofiar tajemniczego pasterza owiec, ukrywającego swą tożsamość pod maską z baraniego łba i dowodzącego bandą grasantów napadających na zamki i klasztory. Pomoże odzyskać rodowe dobra małoletniemu Bazylemu z Caulx i zemścić się za śmierć kochanka szlachciance z Katalonii.

Wieże Bois-Maury, Hermann, kanon komiksu, klasyka Wieże Bois-Maury, Hermann, kanon komiksu, klasyka

Komiksy Hermanna to dzieła znakomite zarówno pod względem scenariusza, jak i oprawy graficznej.

Historie które opowiada Belg mają w sobie dynamikę klasycznych przygodowych powieści historycznych. Jednocześnie są mocno osadzone w średniowiecznych realiach, oddanych z całym naturalizmem – Hermann pokazuje biedę, brud, głód, skrajne nierówności społeczne i fizjologię. Nie brakuje również okrucieństwa – tu m. in. wspomniany sąd Boży polegający na włożeniu ręki do wrzątku, by sprawdzić czy zagoi się za trzy dni, prawo, które pozwala zabić za kradzież, gwałty, grabieże).

Wieże Bois-Maury, Hermann, kanon komiksu, klasyka
Wieże Bois-Maury, Hermann, kanon komiksu, klasyka

Co ważne Hermann dba o to, by ukazywać wszystkie ówczesne warstwy społeczne. Ich obyczajowość i mentalność – widoczną również w językowej stylizacji wypowiedzi możnych i rubaszności plebsu – oraz kulturę materialną.

Wieże Bois-Maury, Hermann, kanon komiksu, klasyka

Niemal cała seria ma charakter realistyczny – tylko w jednym z odcinków (tom 6. – „Sigurd”) Hermann robi skok w bok, żeby ukazać wątek pogański w średniowiecznej kulturze.

Realistyczne rysunki są szczegółowe (Sebastian Frąckiewicz trafnie proponuje „Wieże…” miłośnikom „Thorgala”), nastrojowe i tak jak całość serii naturalistyczne. Wspaniale oddał Hermann klimat dość opustoszałej jeszcze Europy w różnych porach roku – nad wielkimi przestrzeniami górują zamki, katedry i klasztory.

Belg, znakomity portrecista dopieszczający każdą twarz, nie boi się mocnego gestu i miny, dokumentowania ówczesnych braków w higienie i opiece zdrowotnej (zęby), nie „wygładza” średniowiecza, jak np. Hal Foster w swojej sławnej serii „Prince Valiant” – nie ma tu w ogóle Hollywoodu, jest za to brutalność spaghetti westernu i społeczna wrażliwość Zoli.

Wieże Bois-Maury, Hermann, kanon komiksu, klasyka

Na koniec jeszcze słówko o pracy kolorysty, której znaczenie doskonale ujawnia się na przykładzie tej serii. Przy trzech pierwszych tomach z Hermannem współpracował Fraymond i w tych albumach kolor stanowi wartość dodaną. Z lekka psychodeliczne, mocne barwy w zachwycających śmiałością zestawieniach dodają serii uroku i klimatu. Od czwartego tomu kolor kładł już sam Hermann. Co prawda do jego realistycznej palety nie sposób się przyczepić, ale porównania z Fraymondem nie wytrzymuje. Poniżej, dla porównania, dwie plansze – po lewej kolor Fraymonda, po prawej Hermanna.

Wieże Bois-Maury, Hermann, kanon komiksu, klasyka Wieże Bois-Maury, Hermann, kanon komiksu, klasyka

PS. Serię reaktywowano w 1998 roku (pod szyldem „Bois-Maury”) i do dziś ukazało się jeszcze 5 tomów. Rysuje Hermann, pisze jego syn Yves H. Bohaterami kontynuacji są potomkowie Aymara, a akcja rozgrywa się w kilku epokach – w jednym z tomów („Wasyl”) członek rodu Bois-Maury jest nawet polskim husarzem!

Wieże Bois-Maury, Hermann, kanon komiksu, klasyka

Hermann: Les Tours de Bois-Maury, tome 2. Eloise de Montgri / Wieże Bois-Maury, tom 2. Heloiza de Montgri. Glénat 1985 / Wydawnictwo Komiksowe 2013, s. 48

Hermann (właśc. Hermann Huppen, ur. 1938) – debiutował w magazynie „Spirou” (1964). Później rysował m.in. serię „Comanche” do scenariuszy Grega. Jego pierwszą w pełni autorskim projektem był postapokaliptyczny „Jeremiah” (1977; ukazuje się do dziś). W 2016 roku został uhonorowany Grand Prix za całokształt twórczości na festiwalu w Angoulême.

Fraymond (właśc. Raymond Fernandez, ur. 1953) – hiszpański grafik i, przede wszystkim, kolorysta związany z frankofońskim rynkiem komiksowym. Oprócz współpracy z Hermannem (kolorował również serie „Comanche” i „Jeremiah”), ma w portfolio kolor do serii „Les Aventures d`Aleph-Thau” Arno i Jodorowsky`ego. Od trzech dekad związay z amerykańską branżą animacji.

Dodaj komentarz